
Reż. Anthony DiBlasi
IMDB rating: 5.8/10
"Jeśli nie znajdziemy bestii, to wcześniej czy później ona znajdzie nas".
Stephen, student szkoły filmowej, spotyka tajemniczego Quaida, który ma wiele dziwnych poglądów na temat strachu. Quaid przekonuje Stephena, żeby w ramach swojej dysertacji przyłączył się do jego projektu studium na temat lęku, poprzez nagrywanie wyznań ludzi przed kamerą. Chłopak nie wie, że jego nowy znajomy jest niezrównoważony psychicznie po traumie przeżytej w dzieciństwie. Kontynuując studium, Stephen i Cheryl (dziewczyna, którą Stephen zaprosił do projektu w roli montażystki) zaczynają podejrzewać, że Quaid ma inną motywację niż pomaganie im w szkolnym projekcie.
"Lęk" to opowiadanie z drugiego tomu słynnej serii Clive'a Barkera pt. "Księgi krwi". Jego ekranizacją miało początkowo zająć się studio 20th Century Fox, zatrudniło nawet scenarzystów (Drew McWeeny i Scott Swan), których pracę kontynuowali Adam Gierasch i Jace Anderson, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Tym lepiej dla fanów, jako że studio chciało dość znacznie przerobić fabułę opowiadania i dodać elementy nadprzyrodzone. A to dlatego, że jest ono ewenementem w karierze Barkera i jako jedyne z sześciotomowego zbioru takowych nie zawiera. Po tym, jak Fox się wycofał, prawa do ekranizacji powróciły do Seraphim Films (studia założonego przez Barkera), które połączyło siły z Matador Pictures, by wyprodukować "Lęk". Początki wytwórni Seraphim sięgają lat 90' i "Władcy iluzji" (pierwszy film przez nią wyprodukowany). Debiutujący reżyser "Lęku" Anthony DiBlasi już wtedy zaczął w niej pracę od najniższego szczebla, jako stażysta. Wierny fan i pracownik mistrza, 11 lat później dostał szansę i został producentem filmów "Mordercza zaraza", "Nocny pociąg z mięsem" i "Krwawa księga". Powierzono mu też, jako znawcy wszystkich opowiadań z "Ksiąg krwi", napisanie scenariusza do "Lęku", a niedługo potem reżyserię. Pierwotnie jego debiutem miał być "Blues świńskiej krwi", jednak ze względu na umowę Seraphim z Matador (które było też współproducentem "Krwawej księgi") należało zacząć kręcić drugą ekranizację, a scenariusz był gotowy jedynie do "Lęku". W ten oto sposób w październiku 2008 padł pierwszy klaps na planie tej produkcji. Trzeba powiedzieć, że postawienie na DiBlasiego było strzałem w dziesiątkę i sam Barker chwalił jego profesjonalizm po pierwszym tygodniu zdjęć. Udało się mu uniknąć błędów poprzednich ekranizacji i spośród trzech ostatnich ta broni się najlepiej. Co nie znaczy wprawdzie, że jego interpretacja jest idealna. DiBlasi zachwiał nieco strukturę opowiadania dodając nowe postacie, co wyszło na plus (Abby, dziewczyna, której całe ciało pokrywa znamię wrodzone) i na minus (Joshua Shaw, jako chłopak lękający się nawrotu głuchoty, w opowiadaniu strach ten był efektem traumy z dzieciństwa Stephena Grace'a). Filmowy Grace boi się śmierci po tym, jak jego brat zginął w wypadku samochodowym, co jednak wypada blado w porównaniu do lęku z opowiadania. Nie wprowadził za to zmian w postaci Cheryl Fromm i jej historia ma taką samą siłę rażenia jak w oryginale. Jest też zmienione zakończenie, ale ogółem nie psuje to zbytnio odbioru całości.
Młody reżyser podjął świetną decyzję wybierając autora zdjęć. Został nim świetny kamerzysta Sam McCurdy, który regularnie współpracuje z Neilem Marshallem i miał swój udział w "Zejściu", jednym z najlepszych horrorów ostatniej dekady. Zdjęcia McCurdy'ego są wielką siłą "Lęku". Ponure barwy, ujęcia z różnych kątów (jak chociażby siekiery z poziomu schodów) umiejętnie budują atmosferę, którą uzupełnia odpowiednio dobrana muzyka.
DiBlasiego należy też pochwalić za dobór obsady. Postawił na aktorów początkujących, mało znanych i naturalnych, którzy w większości bardzo dobrze się spisali. Najbardziej znanym (pomimo małego dorobku) jest spośród nich Jackson Rathbone, a to za sprawą udziału w ekranizacji "Zmierzchu". O ile jednak tam nie miał nic do zagrania i pałętał się gdzieś w tle jako Jasper Hale, tutaj dostał jedną z trzech głównych ról, Stephena Grace'a, i trzeba powiedzieć, że pokazał się z jak najlepszej strony. Szkoda, że jak już wcześniej wspomniałem jego lęk przed głuchotą został zastąpiony dość banalnym lękiem przed śmiercią, bo wtedy jego kreacja mogłaby być jeszcze lepsza. Równie dobrze wypada Hanne Steen jako Cheryl Fromm, która miała najbardziej wymagającą fizycznie rolę (obok Abby). Gra bardzo naturalnie i jest przekonywująca w roli dziewczyny, która z powodu traumy z dzieciństwa brzydzi się mięsem. Niestety spośród głównej trójki najgorzej sprawa wygląda w przypadku Shauna Evansa. Główny czarny charakter, jakim jest w tej historii Quaid, powinien być wyrazistą postacią i mentorem Stephena, a zamiast tego gra Evansa jest nijaka i wypada blado w porównaniu z powyższą dwójką. Prawdziwym odkryciem jest natomiast Laura Donnelly odtwarzająca postać Abby, dziewczyny, która ma znamię na całym ciele. Jest po prostu świetna. Należy jeszcze wspomnieć o Jonathanie Readwinie, który jako Joshua Shaw jest w porządku.
W filmie dodano też nieobecne w opowiadaniu seks i nagość. Zyskała na tym nasza rodaczka, Iga Wyrwał, grająca epizodyczną rolę striptizerki, która pozuje Quaidowi. Kto wie, być może to początek jej filmowej kariery. W końcu podobnie zaczynała parę lat temu Diora Baird, a dziś ma na koncie chociażby epizod w nowym, przebojowym "Star Treku" i wiele innych ról.
Podsumowując, "Lęk" to imponujący debiut reżyserski DiBlasiego, który wprowadził do historii pewne zmiany, ale zachował jej przesłanie i wyszedł z ekranizacji obronną ręką. Jest to pozycja obowiązkowa dla fanów Barkera, pełna mocnych scen, przy czym nie jest to pusta papka gore typu "Piła" czy "Hostel". Polecam.
PS.1. Film był pokazywany na prestiżowych festiwalach kina grozy i zyskał uznanie publiczności. Przekonało to organizatorów After Dark Horrorfest 2010 do jego zakupienia i w ramach festiwalu zostanie pokazany w amerykańskich kinach 29 stycznia 2010 roku. Tym samym udało mu się uniknąć losu poprzedniej ekranizacji, "Krwawej księgi", czyli premiery w telewizji, a potem od razu na DVD. Problem tkwił w tym, że twórcy obawiali się go sprzedać studiu pokroju Lions Gate po przykrych doświadczeniach z "Nocnym pociągiem z mięsem" (miała być szeroka dystrybucja kinowa, a skończyło się na kilkudziesięciu kinach pomimo apeli ze strony fanów) i woleli już premierę na małym ekranie.
PS.2. Już w styczniu 2010 roku Anthony DiBlasi rozpocznie zdjęcia do "Blues świńskiej krwi", który (jak już wspomniałem) miał być pierwotnie jego debiutem. Po obejrzeniu "Lęku" nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć co ten młody, utalentowany reżyser zrobi z ekranizacją tym razem typowej dla Barkera opowieści, a mianowicie historii o duchach, w której wielka maciora terroryzuje chłopców z poprawczaka.









