
Autor: Jack Ketchum
Okładka: miękka
Liczba stron: 307
Przekład: Łukasz Dunajski
Wydawnictwo:
Papierowy Księżyc
Wydano: 2009
W 1965 roku, w stanie Indiana, niejaka Gertrude'a Baniszewski wraz z dwójką swoich dzieci, Paulą i Johnem, oraz ich kolegami, znęcała się nad 16-letnią Sylvią Marie Likens oraz jej młodszą siostrą Jenny, cierpiącą na paraliż dziecięcy. Jednak to właśnie Sylvię kobieta sobie szczególnie upodobała, katując ją tygodniami ostatecznie doprowadziła do jej śmierci. Dziewczyna, jak później stwierdzono, zmarła na wskutek wylewu krwi do mózgu, szoku anafilaktycznego i niedożywienia. Oprawców skazano, zaś oskarżyciel opisał całe wydarzenie słowami, "najokropniejsza zbrodnia, jaką kiedykolwiek popełniono w stanie Indiana". W 24 lata później, amerykański pisarz, Jack Ketchum, tworzy powieść luźno opartą na wspomnianych wydarzeniach, zatytułowaną Dziewczyna z sąsiedztwa.
Lata 50. 14-letnia Meg i 9-letnia Susan Laughlin to siostry, których życie nie oszczędza. W wypadku samochodowym straciły rodziców i trafiły pod opiekę ciotki Ruth, która mieszka wraz z 3 swoimi synami. Kobieta prowadzi dość swobodny tryb życia, jej dzieci, a także dzieciaki z sąsiedztwa, w jej obecności mogą robić, co chcą, nawet pić piwo, które sama im oferuje. Jest tylko jedna zasada: "Nie wspominaj o tym", w szczególności rodzicom. Takie zachowanie sprawia, że jest lubiana i dzieci chętnie odwiedzają jej dom. Nie zdają sobie tylko sprawy z tego, że Ruth cierpi na pogłębiającą się chorobę psychiczną, która wkrótce stanie się przyczyną udręki dla Meg i jej siostry, a dom, który do tej pory oferował schronienie, stanie się więzieniem.
W kraju nad Wisłą czytelnikom długo przyszło czekać na premierę tej szokującej powieści. Tytuł, który z miejsca obrósł legendą i dołączył do czołowych przedstawicieli pisanego horroru, nareszcie jest dostępny w Polsce. Dzięki wydawnictwu Papierowy Księżyc, w nasze ręce oddane zostało niedawno polskie wydanie Dziewczyny z sąsiedztwa wraz ze wstępem napisanym przez samego Stephena Kinga. Teraz każdy entuzjasta literackiej grozy będzie mógł na własnej skórze, a nie tylko z opowieści, przekonać się o świetności tej pozycji.
Ketchum nie bawi się w tanie szokowanie, nie obrzuca nas wiadrami flaków i posoki, ale w sposób niezwykle umiejętny gra na naszych emocjach, poniewiera nami psychicznie. Nie straszy nas wampirami, wilkołakami, czy duchami, u niego zło jest dużo bardziej prawdziwe i namacalne, bo skryte głęboko w nas samych. To nie jest kolejna historyjka, w której dobro ostatecznie zwycięży, tu nie ma miejsca na happy end. Po skończonej lekturze pozostaje tylko gorycz, smutek, żal i złość na wszystkich, którzy pozwolili, by takie wydarzenia w ogóle miały miejsce. A przecież to tylko książka. Nawet główny bohater, David, nie jest u Ketchuma postacią do końca pozytywną. Przez większość czasu toczy wewnętrzną walkę o to, czy powinien pomóc Meg, do której czuje ogromną sympatię, czy też pozostać lojalnym wobec Ruth i jej synów, z którymi przecież przyjaźni się od lat. Sprawy nie ułatwia fakt, że w końcu dostał przyzwolenie od osoby dorosłej - Ruth - by uczestniczyć w tym okrutnym spektaklu. Dostał władzę, o jakiej większość może tylko pomarzyć, w dowolnej chwili, gdyby tylko chciał, może zrobić z dziewczyną, co zechce, a ona nie może się przeciwstawić. Poza tym, przecież to nie on znęca się nad Meg, on tylko stoi z boku, patrzy. W podobnej sytuacji autor stawia także samego czytelnika, który sam musi zdecydować, czy chce być obserwatorem tej rozgrywającej się tragedii. Ostatecznie przecież zawsze możemy odłożyć książkę, ale pokusa, by sprawdzić, do czego posuną się oprawcy okazuje się być większa od zdrowego rozsądku, tym samym, podobnie jak u Davida, gdy jest już po wszystkim, zaczyna rodzić się w nas poczucie winy.
Dziewczyna z sąsiedztwa to także krytyka na ówczesne społeczeństwo. Pod pozornym płaszczykiem życzliwości, przyjaźni i spokoju, skrywają się obojętność oraz najgorsze, najbardziej prymitywne ludzkie instynkty. Zamiast pomóc innym, każdy woli trzymać się maksymy "nie wspominaj o tym", jakby to mogło sprawić, że pewne sprawy nagle przestaną istnieć. W pewnym momencie z ust Davida padają słowa: "W naszym miasteczku nie było włamań. Złodzieje byli w dużych miastach, ale nie tutaj. (...) Drzwi zamykano przed zimnem, wiatrem i deszczem, ale nie przed ludźmi.", które jeszcze bardziej dają nam do zrozumienia jak bardzo złudne jest poczucie bezpieczeństwa w tym, rzekomo idealnym, społeczeństwie.
Ta napisana prostym, ale przemawiającym do czytelnika językiem, historia jest jedną z najbardziej przerażających i dołujących książek, jakie dane było mi czytać w całym moim życiu. Ból, cierpienie, poniżenie i zezwierzęcenie aż przelewają się z kart powieści na czytelnika, a bezradność dziewczynek, niczym gęsta mgła, otacza nas zewsząd, przytłaczając swoim "ciężarem". Książka ma tylko jedną mała wadę, za szybko się kończy, ale może to i dobrze, nie wiadomo ile więcej bylibyśmy w stanie znieść. Po The Girl Next Door już nic nie będzie w stanie was przerazić. I pomyśleć, że podobna historia wydarzyła się naprawdę. Gorąco polecam, bo nie znać tej powieści, która obecnie jest już klasyką, to wstyd.